sobota, 10 sierpnia 2013

PÓŁTORA...


Półtora tygodnia temu opisywałem półtora-osobowy hamak, a dziś trafiłem na półtora-osobowy namiot, w dodatku dwupoziomowy.

W tle Kostrzyn n/Odrą :-)


czwartek, 8 sierpnia 2013

KEEN NEWPORT BAJZON


Z butami Keen'a jest bardzo prosto-albo się je kocha, albo nienawidzi.

Ja spotykam wyłącznie użytkowników z pierwszej grupy.

A wszystko zaczęło się 10 lat temu od modelu Newport, który miał być sandałem, który poradzi sobie w środowisku wodnym i dodatkowo zabezpieczy nam palce. Nieco później  pojawiły się pełne Targhee i do niedawna cała kolekcja Trailhead i Waterfront była wariacją na temat tych 2 modeli...


poniedziałek, 5 sierpnia 2013

KOBIETY NA ROWERY!


Czy tylko mnie kręcą dziewczyny na rowerach?

Odkąd mieszkam w Poznaniu to częsty widok, choć (niestety) przeważnie są bardziej ubrane niż pani ze zdjęcia...

Panowie, Panie- co o tym myślicie?



niedziela, 4 sierpnia 2013

КАК Я ПРОВЕЛ ЭТИМ ЛЕТОМ

Postanowiłem zrezygnować z oddzielnej strony INNE PASJE. Z książek zrobiłem zbiorczy post pod datą 4 sierpnia 2012, a resztę będę publikował na bieżąco na głównej.


Zacznę od świeżego przedstawiciela kina rosyjskiego- filmu КАК Я ПРОВЕЛ ЭТИМ ЛЕТОМ, znanego również pod ang. tytułem How I ended this summer. Film świeży, choćby dzięki nieznanym mi twarzom obu aktorów (b. lubię Dorocińskiego, ale trochę dużo go ostatnio) odgrywających jedyne role (głosów ze słuchawki nie liczę). 
Aż dwóch aktorów, ale to NATURA jest dla mnie głównym bohaterem dzieła: surowa przyroda wyspy Morza Czukockiego (Ocean Arktyczny), której nijak nie da się okiełznać-można jedynie próbować zrozumieć, co, zresztą, jest profesją naszych bohaterów. Przez cały film towarzyszy nam "buczenie" wiatru/morza w tle i niemal odczuwalny chłód,wiatr, wilgoć i sól w powietrzu. Nie będę zdradzał fabuły, choć tej z grubsza nie trudno się domyśleć mając na wyspie młodego studenta i starego polarnego wygę. Podpowiem tylko, że to "lato" pozostawi ślad również w Waszych głowach.


piątek, 2 sierpnia 2013

MUCHOZOL MUGGA



Owady mnie uwielbiają.
Już jako kilkulatek zastanawiałem się jaką szkołę powinienem skończyć, by zostać Prezydentem Świata (komary przecież nie uznają granic) i rozkazać z samolotów zniszczyć wszystkie paskudztwa. W sumie to nadal nie wiem. Ale pozostało mi to, że każdemu wyjściu w łono musi towarzyszyć muchozol w kieszeni. Do tej pory stosowałem mało efektywne środki powszechnie dostępne w marketach i Rossmanach. W ubiegłym roku miałem np. Autan Tropical, który pachniał ładnie cytrynowo, ale komary siadały na mokrej skórze, gdy tylko skończyłem nim pryskać. Tego lata postanowiłem kupić coś skuteczniejszego i po  lekturze internetowych opinii mój wybór padł na środek MUGGA.

środa, 31 lipca 2013

HAMAK LESOVIK DUCH- PIERWSZE WISZENIA



Od kilku lat przymierzałem się do zakupu hamaka, bezskutecznie z kilku powodów. Pierwszy to nieustająca dziura budżetowa :-( , drugi- uboga oferta. 
Z miejsca odrzuciłem hamaki siatkowe i wielozadaniowe plandeki do przenoszenia zwłok, na najciekawsze na rynku hamaki marki DD mnie nie stać, a średnia półka to Amazonas i kilka no-name’ów bez opinii w Internecie. Najciekawszy w tym portfoglio wydawał się Amazonas Mosquito z dodatkową moskitierą (owady mnie lubią- bez wzajemności), dopóki…

wtorek, 23 lipca 2013

RED CELL


Po raz pierwszy o p. Marcinko usłyszałem kilkanaście lat temu w wyniku zamieszania, jakie poczynił kilkunastoosobową jednostką Red Cell porywającą admirałów, atomowe łodzie podwodne i prezydenckie samoloty na oczach ochrony. W 1992 r. wydaje autobiograficzną książkę Rouge Warrior, która 20 lat później zostanie wydana w polskim tłumaczeniu, pod patronatem śp. gen. Sławomira Petelickiego (dla niezorientowanych- ten od GROMu, podobno do tłumaczenia oddał własny egzemplarz książki). Nie jest to przypadek- znajdziemy mnóstwo analogii między Marcinko a bohaterem książki Siła i Honor- niepokorny wojownik-patriota, który zgodnie z zasadą cel „uświęca środki”, a wbrew całej machinie biurokratyczno- wojskowo- politycznej tworzy doborowe jednostki Seal Team 6 i Red Cell, w pełni zasługując na przydomek Sharkman. Dla niezainteresowanych militariami książka ma jeszcze jeden ciekawy wymiar- pokazuje self-made-mana, młodego chłopaka bez wykształcenia, który dzięki inteligencji, pracy i pasji kończy szkołę oficerską z wyróżnieniem, a na dyplomatycznych salonach czy Pentagonie porusza się z jednakową swobodą co pod wodą i w bagnach delty Mekongu…


poniedziałek, 15 lipca 2013

ROWEREM DO INDII



Podziwiam (i zazdroszczę) rowerową wyprawę Adama, doceniam jego wrażliwość (i chęć podzielenia się nią), zwłaszcza względem architektury i muzyki, ale to trochę za mało, aby powstała dobra książka podróżnicza. Dużo i po łebkach. Wolałbym, żeby z dziesięciu jednozdaniowych informacji pt. Spotkałem Francuza (Polaka, Holendra…) wybrał jedną i opisał, kim był ten Francuz, jak miał na imię, skąd-dokąd jechał, co razem robili i o czym rozmawiali.
Kudy mu do Maciąga czy Jędrasa.


wtorek, 9 lipca 2013

GRA CIENI



Lubię czasem odskoczyć od kina ambitniejszego do sensacji i tak oto przypadł mi do gustu wskrzeszony przez Guy'a Ritchi'ego słynny detektyw, w dodatku wskrzeszony w wydaniu o wiele ciekawszym (ekscentryczny brudas, bokser, morfinista) niż dotychczas. Mistrzowskie wcielenia  Roberta Downey’a juniora (Holmes) jak i  Jude’a Law (Dr Watson) czynią dotychczasowe ich role błahymi i zbędnymi.
A wszystko to podane z „bondowskim” rozmachem (scenografia, kostiumy, kaskaderka, efekty specjalne) i okraszone klimatyczną i bezkompromisową muzyką Hansa Zimmera (właśnie jej słucham).
Ja nie mogę już się doczekać kolejnej (3.) części.

 PS. Pamiętaj! Pod żadnym pozorem nie pij i nie tańcz z Cyganami!

czwartek, 4 lipca 2013

HELIKON SFU- PIERWSZE WRAŻENIA




Moimi podstawowymi spodniami codziennego użytku (również w biurze, jeśli nikt nie ma umówionych spotkań;-) są M65-tki- niegdyś kontraktowe, a od kilku lat niewiele od nich różniące się Texara. Jednak ich materiał i sindbadowaty krój są mało przyjemne latem ,dlatego 3-4 lata temu kupiłem BDU Helikona, które okazały się spodniami do wszystkiego, zatem do niczego. Ich krój jest ok  (nieco szerszy od innych kopii BDU), jakość przeciętna (coś tam trzeba było doszywać i podszywać), ale porażką dla mnie jest ich materiał NYCO 60/40- nieprzepuszczający powietrza, sztywny jak tektura zarówno w lecie jak i na mrozie.