Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rower. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rower. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

KOBIETY NA ROWERY!


Czy tylko mnie kręcą dziewczyny na rowerach?

Odkąd mieszkam w Poznaniu to częsty widok, choć (niestety) przeważnie są bardziej ubrane niż pani ze zdjęcia...

Panowie, Panie- co o tym myślicie?



niedziela, 23 stycznia 2011

SAŁO


Niegdyś, podczas przejażdżki rowerowej po Ukrainie zostałem poczęstowany wschodnim przysmakiem- słoniną ("ze swojej świnki, bez premiksów, jak te ze sklepu") zasypaną grubą solą w wielkim, 10-litrowym słoju. Myślałem, że nie ruszę, ale jak się zimniej zrobiło (wczesna jesień była) to zapomniałem o żelach węglowodanowych i batonach musli (dobre, ale w lecie) i słonina w towarzystwie cebuli i ogurców poszła w ruch. U podróżujących samochodami widziałem jeszcze całe pomidory i cebule w słoju, ale nie wiem, czy zostały tam wrzucone razem ze słoniną, czy też później, przed samą podróżą.
Tak przygotowaną słoninę ochrzciłem "słowiańskim pemmikanem".


Już tak mam, że w okolicach jesieni mój organizm domaga się nieco bardziej kalorycznego jedzenia (na codzień nie jem za wiele mięsa, natomiast dużo nabiału- bo lubię, żadna dieta...), więc zakręciłem się po rodzinie za kawałem swojskiej słoninki, pokroiłem na kostki wielkości 2 pudełek zapałek i zasypałem je solą kamienną kłodawską w zamykanym pojemniku. Do soli można też dodać czarnego pieprzu lub zmielonej papryki, czego tym razem nie zrobiłem. Po 2-3 tygodniach w chłodnym miejscu (piwnica) wyciągamy kawałek i przekrawamy- jeśli sało jest mięciutkie i ma szklisty, "ćwierćprzezroczysty" kolor wewnątrz- jest GOTOWE! Teraz brakuje nam tylko razowego chleba i cebuli bądź ogórka kiszonego...

  
Tylko przed jedzeniem radzę z takiej kostki ściąć cienką warstwę, czego ja na Ukrainie nie zrobiłem, a później żałowałem (patrz: baśń o smoku wawelskim).


środa, 17 listopada 2010

MÓJ KONIK

  
Mimo, że sezon rowerowy dla mnie już się zakończył, mój juczny rumak dostał 2 prezenty, które od wiosny bardzo mu się przydadzą: tylne światełko czerwone na bateryjki przykręcane do bagażnika, a nie do sztycy, a przede wszystkim podwójną stopkę centralną, jak z motoroweru. Po tym jak złamałem już dwie takie zwykłe boczne alumuniowe podpórki (podczas wyjazdu na Ukrainę, z którego pochodzi to zdjęcie, stopka pękła pierwszego dnia- przez resztę wycieczki musiałem rower albo opierać o coś, albo, co gorsze, kłaść na ziemi i mocno zapierając się nogami z tej ziemi podnosić) moją uwagę przyciągnęła TA firmy Hebie, ale ze względu na ponad połowę niższą cenę kupiłem podobną AIM, którą można było zamontować zaciskiem mimo braku przy ramie mojego rumaka  takiej płytki z centralnym otworem (teraz podobno to standard).  Nie wiem jak w Hebie, ale w mojej rozstaw tych 2 podpórek mógłby być odrobinę większy, dzięki czemu zwiększyłaby się stabilność, zwłaszcza roweru z sakwami (na krótkie wyjazdy zabieram jedną tylna sakwę i ortlieba na kierownicę). Pożyjemy- zobaczymy.