środa, 11 grudnia 2013

BLOGA SPRZEDAM


Sprzedam książkę.

Mocne, grube wydanie w twardej oprawie, 372 zadrukowane strony na dobrym bielutkim papierze kredowym. Niestety, papier jest za sztywny, żeby zawinąć kiełbasę lub kanapkę z salcesonem do pracy, ale myślę, że będzie świetnym surowcem na papier-mache. Jej 2,73 cm-owa tęgość i format 145 X 205 mm sprawia, że można ją z powodzeniem podłożyć pod chwiejący się tapczan czy pod doniczkę kwiatka (raczej tym łysym panem do spodu- lepiej rośnie...), a nawet przygnieść wafle z masą. 

Polecam.

środa, 27 listopada 2013

POMOŻECIE?




Do niedawna za najbardziej uniwersalny przyodziew uważałem bluzy polarowe o gramaturze 100g/m2, które nosiłem saute, doppel gdy zimniej, jako izolacja pod gore, smocka, windshirt, backup w plecaku czy sakwie, a nawet pod sportową marynarkę. Obie moje "setki" Alviki dokończyły żywota, a ja stanąłem przed wyborem ich, cioranego na wszelkie możliwe sposoby, następcy. Tym razem- gładkiego i elastycznego.

sobota, 23 listopada 2013

POLSKA MŁODZIEŻ SŁUCHA POLSKIEJ MUZYKI


Być może, to jesień sprawiła, że sięgam ostatnio po nieco cichsze i spokojniejsze nuty niż zwykle, w dodatku w wykonaniu polskiej młodzieży.

Za Krzysztofem Zalewskim, podobnie jak za Brodką, przez kilka lat ciągnął się smród pewnego telewizyjnego widowiska. Oboje sobie doskonale z tym poradzili zaskakując własnymi, przemyślanymi i dojrzałymi muzycznie płytami. W przypadku Zalewskiego mówię tu o mającym premierę w tym miesiącu "Zeligu".


niedziela, 17 listopada 2013

ZŁOTE RUNO



Nie wszystko złoto, co się świeci.

Nie będzie to post o merynosach i ich wełnie, choć marketing niejednej firmy tego by chciał. 
Istnieje wiele gatunków wełny, z czego kilka wyższych jakościowo od osławionej merino woolchoćby z wielbłąda czy alpaki, a jednocześnie nie widzę powodów by unikać odzieży ze "zwykłego" runa.
Po raz enty się powtórzę, że wełna obok power stretcha to moje ulubiona tkanina będąca podstawa mojej jesienno- zimowej garderoby. Zatem więc kilka słów, co się u mnie sprawdza.


piątek, 8 listopada 2013

poniedziałek, 28 października 2013

ZAGUBIONY W CHINACH



Przyznam, że niewiele oczekiwałem od tej książki. 
Raz- Chiny są poza kręgiem moich zainteresowań ( te które znam z Ptaka Złotego Wiatru Maciąga w zupełności mi wystarczą), dwa- spodziewałem się kolejnej książki kolejnego Amerykanina, targującego się z autochtonami o każdy grosz i oczekującego, że wszyscy będą mówić po angielsku (żeby jemu było wygodniej).
Choć nie do końca, to myliłem się- książkę pochłonąłem w 1 czy 2 wieczory. Autor przeplata informacje o historii i gospodarce Chin z subiektywnymi obserwacjami i niezłym poczuciem humoru. Oto krótka próbka:
Tak naprawdę myślałem tylko o jednym, kiedy byłem popychany i ściskany w kolejce do kolejki. Następna osoba, która wciśnie się przede mnie, zostanie ciśnięta ze stromego klifu. Spojrzałem gniewnie na staruszkę o wzroście metr dwadzieścia, która próbowała odsunąć mnie na bok. Tak, tak, to oznacza ciebie, babciu.
A wszystko to wyłącznie dzięki temu, że Maarten Troost jest pół-Czechem.


sobota, 26 października 2013

COMBO CASE


Choć nigdy wcześniej tego nie robiłem, postanowiłem zabezpieczyć mój telefon, nieco lepszy od swoich poprzedników. Nie chciałem skórzanych etui  z klapką ani tanich silikonowych kondomików , a moje oko padło na wynalazek pod tytułem combo case

niedziela, 13 października 2013

STRAVA



Wymieniłem telefon na LG L7II, dzięki czemu zacząłem się rozglądać za jakąś aplikacją, która w oparciu o sygnał GPS: po pierwsze- zliczałaby mi przebytą odległość, po drugie- nanosiłaby to na ładniutką mapkę na bloga. Wrodzona przekorność kazała mi unikać najpopularniejszego Endomondo i sięgnąć po Stravę w wersji Run. Pierwsze użycie podczas wrześniowego spaceru po Zielonce zakończyło się potężnymi rozbieżnościami pomiędzy zapisem a rzeczywistością. miałem ja usunąć, ale stwierdziłem, że to pewnie wina złej propagacji chmur, biomet był niekorzystny, a ja nie umiałem prawidłowo użytkować...

niedziela, 29 września 2013

BESSERWISERSTWO


Szczerze nienawidzę tej polskiej cechy, jaką jest potrzeba posiadania zdania na każdy możliwy temat, więcej- bycia ekspertem w każdej dziedzinie, bez względu na to czy to jest polityka, skoki narciarskie, tenis, formuła 1., technika lotnicza czy etyka. Jeszcze gorsze jest publiczne wygłaszanie tychże najmojszych opinii, zwłaszcza jeśli wykraczają one poza grilla ze znajomymi czy fotel u fryzjera...


poniedziałek, 9 września 2013

LASKA NEBESKA


  • po co Bóg stworzył Czechów?
  • ...żeby Polacy mieli z nich ubaw!

Wprawdzie nie do końca jestem przekonany, że to Bóg ich stworzył, ale niech ta zagadka będzie mottem tej książki.

Mimo, że na dictum Mariusz Szczygieł nadal mam przed oczami przesłodzonego blondynka zadającego naiwne pytania w polsatowskim tokszoł (mam nadzieję, że Wy nie...) mamy tu do czynienia z rasowym dziennikarzem, pierwszej wody reportem i opiekunem stosownego działu wydawnictwa Czarne, a przy tym czechofilem.
Ta niewielka książeczka to cykl felietonów, z których większość powstała na potrzeby serii wydawniczej "Literatura czeska" zgodnie z zasadą "z książek zapamiętuję tylko pojedyncze zdania i potem zaczynają one żyć w mojej głowie już własnym życiem".
A wszystko to by zarazić nas pasją do Czechosłowaków (!), tego najbardziej wyluzowanego narodu z potężną dawką autoironii.