Bladziuchny taki... nie regulujcie monitorów.
środa, 6 kwietnia 2011
czwartek, 10 marca 2011
piątek, 25 lutego 2011
OUTDOOR NA WAGĘ- CD.
Taką oto kurteczkę Vaude Escape zakupiłem wczoraj za 5 zł, ale teraz nie o tym...
Mój poradnik skierowany do stawiających pierwsze kroki w turystyce spodobał się p. Kasi z pewnej NIEZWYKŁEJ firmy outdoorowej, czego owocem będzie (mam nadzieję) "coś" ciekawego, skierowanego do młodych...
A kurtka jest w porządku, lekka- niezła jako awaryjny przyodziewek wiosenno- letni w plecaku czy, po prostu, na miasto. Tylko bez kaptura ją kupiłem, więc gdyby ktoś miał na zbyciu od starej czy uszkodzonej kurtki, to chętnie przyjmę.
poniedziałek, 24 stycznia 2011
OBRAŹLIWY POST
Zbierało mi się, zbierało... i się uzbierało!
Zwłaszcza, że coraz więcej takich, którzy mają podobne zdanie...
Marcin Gienieczko- perła w koronie Alpinus Expedition Team.
Wprawdzie nie należę do tych, którzy dokładnie śledzą jego "relacje" i porównują z mapami, analizują zdjęcia itd., ale trochę znam się na ludziach, przeczytałem jego "książkę" (oddałem następnego dnia- na szczęście w empiku to możliwe) i obejrzałem kilka jego wywiadów. Mogę śmiało stwierdzić, że z kolesiem jest coś nie tak- to jakiś rodzaj choroby- mitomanii, którą na dodatek innych próbuje zarazić...
Basta.
niedziela, 23 stycznia 2011
WEŁNIANY POLAR
Jednym z najlepszych moich ostatnich "ciuchowych" zakupów jest "sweter" ze zdjęcia. Do wczoraj myślałem, że to bluza polipropylenowa, którejś z armii i tu nos zawiódł mnie strasznie. Tak oglądałem sobie ten mój sweterek i porównywałem go z polipropylenową bluzą usarmy, którą niegdyś posiadałem, że dużo grubszy, że bardziej miękki, że cieplejszy i...
SAŁO
Niegdyś, podczas przejażdżki rowerowej po Ukrainie zostałem poczęstowany wschodnim przysmakiem- słoniną ("ze swojej świnki, bez premiksów, jak te ze sklepu") zasypaną grubą solą w wielkim, 10-litrowym słoju. Myślałem, że nie ruszę, ale jak się zimniej zrobiło (wczesna jesień była) to zapomniałem o żelach węglowodanowych i batonach musli (dobre, ale w lecie) i słonina w towarzystwie cebuli i ogurców poszła w ruch. U podróżujących samochodami widziałem jeszcze całe pomidory i cebule w słoju, ale nie wiem, czy zostały tam wrzucone razem ze słoniną, czy też później, przed samą podróżą.
Tak przygotowaną słoninę ochrzciłem "słowiańskim pemmikanem".
Już tak mam, że w okolicach jesieni mój organizm domaga się nieco bardziej kalorycznego jedzenia (na codzień nie jem za wiele mięsa, natomiast dużo nabiału- bo lubię, żadna dieta...), więc zakręciłem się po rodzinie za kawałem swojskiej słoninki, pokroiłem na kostki wielkości 2 pudełek zapałek i zasypałem je solą kamienną kłodawską w zamykanym pojemniku. Do soli można też dodać czarnego pieprzu lub zmielonej papryki, czego tym razem nie zrobiłem. Po 2-3 tygodniach w chłodnym miejscu (piwnica) wyciągamy kawałek i przekrawamy- jeśli sało jest mięciutkie i ma szklisty, "ćwierćprzezroczysty" kolor wewnątrz- jest GOTOWE! Teraz brakuje nam tylko razowego chleba i cebuli bądź ogórka kiszonego...
Tylko przed jedzeniem radzę z takiej kostki ściąć cienką warstwę, czego ja na Ukrainie nie zrobiłem, a później żałowałem (patrz: baśń o smoku wawelskim).
Już tak mam, że w okolicach jesieni mój organizm domaga się nieco bardziej kalorycznego jedzenia (na codzień nie jem za wiele mięsa, natomiast dużo nabiału- bo lubię, żadna dieta...), więc zakręciłem się po rodzinie za kawałem swojskiej słoninki, pokroiłem na kostki wielkości 2 pudełek zapałek i zasypałem je solą kamienną kłodawską w zamykanym pojemniku. Do soli można też dodać czarnego pieprzu lub zmielonej papryki, czego tym razem nie zrobiłem. Po 2-3 tygodniach w chłodnym miejscu (piwnica) wyciągamy kawałek i przekrawamy- jeśli sało jest mięciutkie i ma szklisty, "ćwierćprzezroczysty" kolor wewnątrz- jest GOTOWE! Teraz brakuje nam tylko razowego chleba i cebuli bądź ogórka kiszonego...
Tylko przed jedzeniem radzę z takiej kostki ściąć cienką warstwę, czego ja na Ukrainie nie zrobiłem, a później żałowałem (patrz: baśń o smoku wawelskim).
piątek, 21 stycznia 2011
OUTDOOR NA WAGĘ DLA POCZĄTKUJĄCYCH
Nie ukrywam, że jestem zwolennikiem traktowania "second-hand'ów", "ciuchlandów", "szmateksów" i tym podobnych sklepów z tanią odzieżą jako doskonałego źródła zaopatrzenia w odzież outdoorową. Sam to robię od kilku lat i mam na koncie (w szafie) wiele "smaczków" (kilka z nich na zdj.), które bardzo dobrze mi służą. Nie piszę tego po to, by się chwalić, lecz dlatego, że wiem jak trudno może być młodemu początkującemu turyście, którego stopy swędzą, ale w kieszonce pusto.
wtorek, 11 stycznia 2011
STOPY - APENDYKS
Od dłuższego czasu przymierzałem się do zakupu wodoodpornych skarpetek, które zabezpieczałyby stopę w razie, np. przemoczenia butów. Niedrogo można kupić armijne z gore, ale nigdy nie udało mi się trafić mojego rozmiaru, natomiast w decathlonowym dziale bike'owym niegdyś pojawiły się skarpety Biemme uszyte z windstoppera, ale też przegapiłem sprawę (lato było...), za co próbuję plunąć sobie w brodę, a na SealSkinza brakuje złociszy... Dlatego postanowiłem zaryzykować moje 30 złoty na produkt polskiej produkcji uszyty ze znaną membraną Mem-brex. Jak widać na zdjęciu, trudniej o prostszą konstrukcję, która powinna zadowolić wszystkich motocyklistów i wędkarzy, ale i ja nie zamierzam pokonywać w nich długich dystansów. Nie mam zaufania jedynie do mankietów uszytych z mizernej gumki- posiadam jakieś ścinki powerstretchu czy neoprenu, więc kiedyś je stuninguję.
Pierwsze próby skarpet dopiero przede mną, przy czym chciałbym zaznaczyć, że nie zamierzam zastąpić nimi tradycyjnych skarpet czy zakładać je latem w zestawie z sandałami (wyczytane na pewnym forum), lecz w okresie jesienno- zimowym nosić w plecaku jako lekarstwo na przemoczone buty (moje Ferro mają taką paskudną tkaninową łatkę przed językiem, której nie przykrywają stoptuty), bądź vapour barier między 2 skarpetami w wybitnie paskudnych warunkach. Póki co stosunek cena/jakość określam jako bdobry.
BTW: Po 3 m-cach używania muszę pochwalić skarpety Filmar Factory Trekking Extreme, o których pisałem TU. Dobre skarpety w dobrej cenie dla kogoś, kto nie chce/nie może zainwestować w Smartwoola.
Wprawdzie ja kupiłem je w promocyjnej cenie 9,99 zł, ale nawet regularna cena w Realu (19,99) jest o kilka złociszy niższą od konkurencji.
GŁOWA - APENDYKS
Moja kolekcja nakryć głowy opisaną w listopadowym poście wzbogaciła się o dwie czapki:

cienką, w 50% wełnianą "myckę" TCM z wszytym paskiem PU zabezpieczającym czoło i uszy (widoczne dziurki na uszy),
cienką, w 50% wełnianą "myckę" TCM z wszytym paskiem PU zabezpieczającym czoło i uszy (widoczne dziurki na uszy),
czapkę Eisbaera, z daszkiem, który doceni każdy okularnik, uszytą z grubej "żywej" wełny merino (ponoć ręczna robota),
oraz kolejnego w rodzinie Buffa, tym razem Combi uszytego z Polartecu 100. Będzie dla Szymona- mnie wystarczy powerstretchowy Haglofs.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





