Nie wszystko złoto, co się świeci.
Nie będzie to post o merynosach i ich wełnie, choć marketing niejednej firmy tego by chciał.
Istnieje wiele gatunków wełny, z czego kilka wyższych jakościowo od osławionej merino wool, choćby z wielbłąda czy alpaki, a jednocześnie nie widzę powodów by unikać odzieży ze "zwykłego" runa.
Po raz enty się powtórzę, że wełna obok power stretcha to moje ulubiona tkanina będąca podstawa mojej jesienno- zimowej garderoby. Zatem więc kilka słów, co się u mnie sprawdza.
